Pobierz najnowszą wersję flashplayer'a Flash

RSS

Aktualności

2010-06-07

Marcin

Cykl Pucharu Delphia 24 rozpoczęty

Po wielu tygodniach raczej nieciekawej pogody trafiliśmy na pierwszy naprawdę ciepły i do tego wietrzny weekend. Do Włocławka przyjechaliśmy w czwartek aby szybko zlożyć łódkę i wypłynąć na trening. O ile składanie faktycznie poszło nam gładko, o tyle z treningiem było gorzej za przyczyną silnego północnego wiatru, który znacznie utrudniał wyjscie z portu. Nie chcąc ryzykować strat przed wyścigami zrezygnowaliśmy z pływania i urządziliśmy sobie wolny wieczór.

Pierszego dnia regat, tuż po oficjalnym otwarciu wypłynęliśmy na wody Zalewu. Tego dnia wiatr stały wiał z siłą około 15 węzły zaś porywy przekraczały momentami nawet 20 wezłów. Jak na długo dystansowe regaty przystało trasa była ustawiona wzdłuż zalewu co przy północnym wietrze wymusiło stosunkowo ostre kursy. Tego dnia rozegraliśmy dwa wyścigi, które wygrał Zbyszek Kania z załogą na jachcie PGNiG, my zaś wpływaliśmy na metę tuż za nim za każdym razem do końca prowadząc walkę o pozycję. Choć kursy genakerowe dawały nam dużą prędkość i pozwalały uciec Zbyszkowi, na kursach ostrych coś nie szło jak należy i POL 17 konsekwentnie nas najeżdżał. Za nami metę przekraczali: Wacek Szukiel na Attisie i Mieszko Cieśla - nowa postać naszej sceny - na łódce Prodental.

Drugiego dnia wiatr znacznie osłabł a komisja nie chcą ryzykować naszejwalki z prądem speszczanej przez tamę Wisły, przełożyła start na moment, gdy wiart wzmógł się do około 10 węzłow. Tego dnia także rozegraliśmy dwa wyścigi. W pierwszym, niespodziewany szkwał przed boją zwrotną dał Attisowi dużą przewagę na nami i płynącym na trzecim miejscu Zbyszkiem Kanią. Przewaga była na tyle duża, ze już do mety Wacek Szukiel prowadził i nawet nasz końcowy atak nie zmienił tej sytuacji, a na dodatek dał możliwość Zbyszkowi do wyprzedzenia nas na linii mety o dosłowne metry. W tej sytuacji Zbyszek nie musiał startować w ostatnim biegu mając zwyciestwo juz pewne. Ten ostatni bieg wygraliśmy w ostrogach przed Wackeim na Attisie i Mieszkiem na Prodentalu.

Niedziela upłynęła głownie pod znakiem pakowania łodek, gdyż błąd techniczny w instrukcji żeglugi uniemożliwił zakwalifikowanie niedzielnego biegu do klasyfikacji generalnej. W tej sytuacji organizator ogłosił wyścig o Puchar Prezesa Anwilu, do którego ochoczo przystąpiliśmy. Niedzeilny wiatr był podobnie silny jak sobotni, ale znacznie równiejszy, co pozwoliło nam przekroczenie linii mety z ponad 20-to minutową przewagą nad następną załogą.

Niestety, w klasie Delphia 24 na start zglosiły się tylko 4 zalogi i dlatego w naszej grupie nie przyznano tytułu ani medali Długodystansowych Mistrzostw Polski Jachtów Kabinowych. Na osłodę pozostał nam Puchar Prezesa Anwilu i zadowolenie z pięknej pogody do rozegrania regat.

Następne zawody to Puchar Starosty Słupeckiego na jeziorze Powidz.


Data publikacji w serwisie: 2010-06-07
Strony: 1